<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=> 
<author_1=J. S.> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=04> 
<date=1953-04-26> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Przyjaciko!
Przede wszystkim powinienem si przedstawi. Ot jestem robotnikiem-metalowcem, tak jak mj ojciec  i mam 20 lat.
Przeczytaem listy moich rwieniczek-dziewczt, ktre roni krokodyle zy", skarc si na swoich rodzicw. Naprawd  trzeba by nad nimi popaka, ale nie dlatego, e maj zych rodzicw. Warto si nad nimi uali, poniewa  chocia mode i zdrowe, chocia wychowane w Ludowej Polsce  s ciemne jak ludzie z dawnych czasw.
Moi rodzice i ja te nieraz cieralimy si w rnych sprawach. Matka moja rwnie chciaa jak najduej utrzyma mnie w domu, zachowa zwyczaje lat dziecinnych w stosunku do dorosego czowieka, ktrym byem majc 18 lat. Nie udao si to matce. pomimo e nie pakaem, nie skaryem si na ni. Jak to zrobiem?  zapytasz Anno, Krysiu  tonc we zach. Stao si to  samo. Nic w tym kierunku specjalnego nie zrobiem. Po prostu staram si tak y, eby zasuy na szacunek nie tylko obcych, ale i najbliszych. Musz powiedzie, e mam dobre wyniki w pracy. Matk to bardzo cieszy, jest ze mnie dumna, nawet ponad moje zasugi. yjc wrd ludzi  staram si im pomaga. Przychodz do mnie koledzy, mwimy nie o gwiazdach, a o fabryce. Matka sucha naszych rozmw i wcale mi to nie przeszkadza. Ju od dwch lat jestem czonkiem ZMP. Moim obowizkiem jest podciga kolegw w pracy. Lubi ich i zaley mi na tym, ebymy byli jak najlepszym zespoem.
Czasu mam niewiele, a planw duo. Czytam, ucz si  chc jak najwicej umie, a umiem mao.
Matce oddaj to, co zarabiam  cz pienidzy zostawiam sobie. Sam o tym myl, eby ta cz nie bya za dua.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 